Flashback Friday- Sofia Hellqvist w Ghanie

corriere.ir


W drugiej połowie 2009 roku Sofia Hellqvist udała się, w jak to sama określiła,"podróż życia". 

"Nazywam się Sofia i przez dwa miesiące będę pracować w sierocińcu w miejscowości Mampong. Postaram się podzielić moimi doświadczeniami i przemyśleniami jak najlepiej będę umiała. Wyjazdami na wolontariat zainteresowałam się przez moich znajomych, którzy wcześniej byli w Ghanie i współpracują z miejscową organizacją SYTO. Jestem tam teraz zapisana, jest nas [wolontariuszy] około 60, z całego świata, zebraliśmy się razem na trwający tydzień kurs wprowadzający. Następnie zostaniemy podzieleni do różnych prac.
Wiele osób zastanawia się co mnie motywuje. Czasem trudno to wytłumaczyć, uwielbiam dzieci i chcę im pomóc. Czuję, że muszę tutaj być i jest to dla mnie naturalne. To życie dalekie od tego jakie normalnie prowadzenia i prawdopodobnie stanę w obliczu sytuacji, których teraz nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Ale dlaczego miałabym nie spróbować. Będę przynajmniej miała pewność, że przynajmniej spróbowałam i choć w małym stopniu pomogłam."
Czytamy na portalu Sank tekst napisany przez Sofię Hellqvist 9 września 2009 roku. Kolejny tekst możemy przeczytać 24 września:

"Obecnie jestem w Ghanie od dwóch tygodni. Po wstępnym tygodniu wszyscy zostaliśmy podzieleni do różnych projektów. Jechaliśmy na miejsce od 5.00 dano do 19.00 z dwoma przystankami. Po drodze autobus się zepsuł i musieliśmy czekać na pomoc. Wreszcie dotarliśmy do biura SYTO, na miejscu czekała na mnie moja afrykańska "mama" razem z nią i jej rodziną będę mieszkać. Położyła mi rękę w talii i zaprowadziła w kierunku autobusu, który zabrał nas do Mampong.
Mieszkanie tutaj jest jak medytacja dla duszy. Tutaj nie ma stresu. Nie liczy się godzin. Nigdy nie wiadomo ile potrwa podróż. Jak na tutejsze warunki mam wysoki standard w pokoju. Wielkie łóżko i krzesełko, które służy mi jako szafa, półkę i stół. Nie mamy bieżącej wody, więc myję się wodą z wiadra. Mamy za to toaletę, która jest luksusem. Czasami działa, czasami nie. 
W sierocińcu pracujemy na pełnych obrotach! Mamy około 20 dzieci, które najbardziej nas potrzebują. Kolejny 20 to dzieci do około 5 roku życia. Możecie sobie wyobrazić, jako czasami jest tutaj chaos. Te dzieci są moimi oczkami w głowie. Ubieramy je, karmimy, zmieniamy pieluchy, myjemy, bawimy się z nimi, przytulamy. Wszystkie te dzieci potrzebują dużo uwagi, staramy się dać im dużo czasu i miłości. "




Źródło zdjęć : Sank
"Mój budzik dzwoni o 6.30, ale zawsze budzę wcześniej lub przed godziną szóstą rano wstaję razem z inny!i domownikami. Zaczynam dzień od umycia się wodą z wiadra, która jest trochę zimna po nocy, ale to dobrze na mnie działa. Coraz bardziej się do tego przyzwyczajam. Zakładam czyste ubrania i związuje włosy w kitkę, żeby dzieci nie mogły ich wyrwać. Zanim nauczyłam się tej sztuczki myślałam,  że wrócę do domu z cienkimi włosami. Mój makijaż składa się tylko z kremu ochronnego. Mam małe brudne lusterko w "łazience", ale nawet się nie przeglądam.
Jem śniadanie, a następnie idę pięć minut pieszo do Mampong Babies Home. Zawsze droga zabiera mi trochę czasu, rozmawiamy z sąsiadami, poznaję ich język. Dają nam pracę domową i oczekują od nas, abyśmy byli gotowi następnego dnia.
W sierocińcu zaczynamy dzień od zmiany pieluch (jeśli są. Czasami musimy czekać, aż zostaną wyprane), możemy wtedy się z nimi bawić i nakarmić kaszą. Coraz rzadziej karmimy, butelki. Potem zaczyna się proces kąpieli. Kąpiemy dzieci, nacieramy je tłuszczem i wapnem, i wreszcie zakładamy czyste ubrania i kładziemy do łóżka na drzemkę. To daje nam około trzech godzin przerwy. Wracam do domy, piorę wczorajsze ubrania, oczywiście ręczenie. Rozwieszam je na sznurku do suszenia i mam nadzieję, że nie będzie padać. Jem obiad w głównej wsi, dotarcie tam trwa dwadzieścia minut. Kolejne dwadzieścia powrót. Następnie nadchodzi czas powrotu do sierocińca.
Bawimy się, zmieniano pieluchy, karmimy, a następnie przebieramy w piżamy i całujemy na dobranoc. Zawsze obdarzają mnie najpiękniejszym uśmiechem zanim wyjdę. Do domy wracam pomiędzy 18.00 a 19.00. Biorę Detoil - środek bakteriobójczy, mieszam go z wodą oczyszczoną i myję się. Jem kolację i staram się wytrzymać do 21.00. Czołgam się pod swoją moskitierę, czytam trochę i idę spać, aby wkrótce obudzić się na nowy dzień w moim życiu."
Napisała w swoim artykule dla Sant opublikowanym 13 października 2009 roku. 27 października pisała ponownie:

"Mój pobyt zaczyna zbliżać się do końca. Czuję jakbym spędziła tutaj wieczność, ale czas minął bardzo szybko. Ciężko tutaj śledzić pory dnia lub całe dnie, byłam w lekkim szoku, zawsze kiedy docierało do mnie, że minął kolejny tydzień. Kiedy minęły te dwa miesiące?
 [Opis tego co wydarzyło się w ostatnich dniach] Miałam zbiórki datków dla trzech projektów i byłam w drodze przez, pięć dni. Zebrałam niesamowite doświadczenie i nadzieję, że wszystkie elementy układanki są na właściwym miejscu. 
W sierocińcu wiele działo się pod moją nieobecność. To zabawne, jak mój świat zaczął krążyć wokół tych dzieci, Yaa ma pierwszy ząbek, a Blessing zaczyna już chodzić. Dostaliśmy również nowe dzieci, mające zaledwie kilka dni życia.
3.00 w nocy to dla mnie wcześnie rano, nie noc, mogę w tym czasie zająć się tyloma dziećmi, zamiast bezczynnie leżeć wśród pająków."
***

W 2011 roku w ramach Project Playground Sofia udała się do Finlandii. Jako założycielka organizacji udzieliła wywiadu fińskiemu tabloidowi Ilta-Sanomat. Okazuje się, że Sofia była pierwszy raz w Afryce jeszcze jako nastolatka, miała wówczas 17 lat! Udała się tam z wolontariuszami, "miałam że sobą długopisy, zabawki i książki. Wiedziałam, że na dłuższą metę takie wycieczki mi nie wystarczą. Niepokój o ludzi czasami sprawia,że jestem tak sfrustrowana, że mogę eksplodować. To niewiarygodne jak ludzie muszą walczyć o podstawowe warunki do życia i jak niewiele mogą dostać.".

***

Już za tydzień będziecie mogli przeczytać o mniej znanej członkini Szwedzkiej Rodziny Królewskiej. Dobranoc i do poniedziałku! Mam nadzieję, że Victoria nie urodzi w trakcie weekendu ;)

16 komentarzy

  1. lepiej niech już weekend urodzi niż w poniedziałek, bo dzidzia wtedy będzie mieć urodzinki co 4 lata, może wtorek jeszcze się nada, oprócz 29, ale to dzidzia decyduje kiedy się pojawi na świecie a mama niestety nie ma nic do gadania :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem tego zdania albo weekend albo marzec, 29 jest fatalny bo za rok swietowali by 28 lutego czy 1 marca?., niewiadomo.Ale i tak bedzie jak zechce matka natura. Chociaz patrzac po wypowiedziach krolowej i ksiecia Daniela ze to jeszcze nie teraz i musimy poczekac zastanawiam sie czy to troszke nie sugeruje cesarskiego ciecia, bo majac konkretna date porodu nikt nie moze byc pewny ze sie speawdzi, ponoc tylko 5% kobiet rodzi w terminie

      Usuń
    2. Victoria ma po prostu termin na początek marca, dlatego sugerują, że wszyscy musimy jeszcze poczekać :) za pierwszy razem urodziła przed planowanym na początek marca terminem, może tym razem donosi ciążę do początku marca.

      Usuń
  2. widziałaś nowe zdjęcia Charlene? pięknie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, ze urodzi. Będzie cudownie. Dzisiaj urodziła moja siostra mała,piękna córeczkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!! Takie osoby to szanuje, ktore swoimi dzialaniami zasluzyly ja moj szacunek . Mam nadzieje ze niektore ksiazne mi jeszcze udowodnia ze tez moga, chociaz w niektore to watpie ze bedzie im siw chcialo cos takiego zeobic..

    OdpowiedzUsuń
  5. to powinno zamknąć buzię tym co twierdzą, że zainteresowała się pracą charytatywną by wpasować się w rodzinę królewską i by jej związek z CP miał przyszłość.
    Zajęła się tym na długo zanim go nawet poznała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze szanowałam Sofie, za to co robiła, nie wczytywałam się w to kiedy to robiła i myslałam, że faktycznie dopiero w okresji CP. Jednak zawsze uważałam, że lepiej późno niż wcale. A jak juZ ktoś coś pisała o jej przeszłości to pokazywał te zdjęcia z sesji z wężem bodajże lub z tego show. A to wspaniała, chcaca pomagać Księżna

      Usuń
  6. Widać ,że Sofia bardzo lubi to co robi .Ja osobiście bardzo ją podziwiam ,sama raczej nie zdecydowałabym się na taki wyjazd .

    OdpowiedzUsuń
  7. od początku tygodnia wchodzę na bloga i niecierpliwię się kiedy Victoria wreszcie urodzi :) to jest takie ekscytujące uczucie kiedy tak długo na coś czekasz i w końcu jest...oby nie urodziło się w poniedziałek. fajnie by było 1 marca. obstawiam że tym razem będzie chłopiec tak samo jak u Maddie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby Vic urodziła w weekend :D Wiem, że ty byś nie chciała, ale mam już dość czekania :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałam, może miałam nadzieje, że Vic już urodziła. Przejrzałam z nadzieją posty, a tu jeszcze trzeba poczekać.

    Jaka Estelle już duża na tych oficjalnych fotografiach, będzie wspaniała starszą siostrą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się doczekać urodzin króla! Super, że będzie u Ciebie live Blog przez dwa dni :) nie wyobrażam sobie śledzić wydarzeń gdzie indziej niż u Ciebie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  11. No dobra wszystko wskazuje na to ze Victoria nie urodzi w lutym tylko marcu, wiekszosc z nas jednak obstawiala luty.Pytanie tylko ktorego?Mysle ze to powinien byc ten tydzien

    OdpowiedzUsuń