Louisa Orańska na tronie Szwecji

2020/03/18

pinterest


Ze względu na wrodzoną nieśmiałość brakuje jej odwagi, by wtrącać się w jego sprawy, a jej jedynym pragnieniem jest zdobyć jego miłość. Jednym słowem; wydaje się, że nie jest wystarczająco dojrzała, by wykonać swoje wielkie zadanie - Fritz von Dardel.

Carl XV urodził się w 1826 roku na Zamku Królewskim w Sztokholmie jako najstarszy syn króla Szwecji i Norwegii Oscara I i Josephine de Beauharnais. Po urodzeniu otrzymał tytuł księcia Skanii.  Pomimo młodego wieku, już dwa lata po wstąpieniu na tron przez jego ojca został powołany na honorowego członka Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk (miał wówczas 20 lat). Ze względu na wątłe zdrowie Oscara I już w połowie lat '50 XIX wieku zastępował ojca w rządzeniu państwem. W 1856 roku mianowano go wicekrólem Norwegii, a nieco ponad rok później regentem. Poprzez znoszenie ceł i budowę linii kolejowych przyczynił się wówczas do pogłębienia unii personalnej z Norwegią.

wikipedia


wikipedia

W wieku 18 lat został bezpośrednim następcą tronu, co oznaczało również poszukiwania odpowiedniej małżonki dla przyszłego króla. Na żonę księcia  wybrano niderlandzką księżniczkę Louise. Młodsza od swojego męża o osiem lat księżniczka urodziła się w Hadze, 5 sierpnia 1828 r. Jej ojcem był książę Frederik - drugie dziecko króla Niderlandów Wilhelma I i Wilhelmina z Prus. Jej matka była ósmym dzieckiem króla Frederika Wilhelma III z Prus i Louise Meklemburg-Strelitz. Księżniczka była dobrą partia, wręcz predystynowaną do roli królowej. Wykształcenie dziewczynki powierzono belgijskiej guwernantce Victoire Wauthier, a dzięki jej lekcjom opanowała francuski, niemiecki, angielski, rosyjski oraz grę na pianinie.

https://www.gogmsite.ne

Niestety w związku Carla i Louise trudno szukać romantyczności. Szwedzki dwór zwrócił uwagę na niderlandzką księżniczkę po tym jak negocjacje w sprawie zaaranżowania małżeństwa Carla i jego kuzynki - pruskiej księżniczki - zakończyły się fiaskiem. Nie jest tajemnicą, że Oscar I chciał pogłębić powiązania młodej dynastii Bernadotte ze znamienitymi dworami Europy. Uważał również, że przyszła królowa Szwecji powinna być protestantką (ze względu na protestanckie wyznanie Norwegii). Szczególnie, że dwie ostatnie królowe były katoliczkami. Louise spełniała wymagania przyszłego teścia, a poza tym oczekiwano, ze wniesie do małżeństwa i samej Szwecji ogromny posag. Jak podają historycy sekretarz króla został wysłany do Niderlandów, aby wybadać sytuacje i po spotkaniu z księżniczką napisał w raporcie, że Louise ma doskonałe wykształcenie i dobry charakter, jednak nie jest atrakcyjna.  W sierpniu 1849 r. zaaranżowano pierwsze spotkanie pary. Podobno Louise od razu zakochała się w przyszłym mężu, niestety uczucie nie zostało odwzajemnione, a Carl miał być rozczarowany wyglądem księżniczki. Jednak zdecydował się na małżeństwo ze względu na aprobatę ojca, a ich zaręczyny ogłoszono w lutym 1850 roku. Ostatecznie posag księżniczki okazał się skromny, co spotkało się z rozczarowaniem nie tylko królewskiej rodziny ale i rządu. Bowiem od momentu zaręczyn rząd miał nadzieję, że z posagu rodzina królewska samodzielnie sfinansuje budowę linii kolejowych. W czasie narzeczeństwa Louise pilnie uczyła się języka szwedzkiego i historii kraju, jednak nigdy nie opanowała norweskiego. Warto wspomnieć, że dzięki poparciu małżeństwa przez rząd niderlandzki nie musiała rezygnować ze swoich praw do niderlandzkiego tronu po ślubie.

https://www.europeana.eu/

Ślub pary odbył się 19 czerwca 1850 roku. Niestety od samego początku małżonkowie nie mogli znaleźć wspólnego języka. Mieli całkiem odmienne osobowości - nieśmiała Louise preferowała proste życie i była zamknięta w sobie. Z kolei Carl słynął z zamiłowania do przyjęć i życia towarzyskiego. Już w 1852 roku nawiązał romans z Josephine Sparre zwaną na dworze „Shootan” lub "Jossan" - główną damą dworu Louise. Związek Carla z damą dworu trwał osiem lat, a Sparre okazała się tak dominująca, że praktycznie zajęła miejsce Louise. Fritz von Dardel posunął się nawet do stwierdzenia, że Sparre miała kontrolę zarówno nad Carlem jak i Louise. Mimo to małżonkom udało się spłodzić dwójkę dzieci. Księżniczka Lovisa urodziła się w 1851 roku (późniejsza królowa Danii), książę Carl Oscar w 1852 roku. Z powodu komplikacji powstałych przy narodzinach księcia Carla Oscara, Louisa nie mogła mieć więcej dzieci. Niestety w 1854 r. mały książę zmarł na zapalenie płuc. Ponieważ w tym czasie w Szwecji obowiązywało prawo salickie, księżniczka Lovisa nie była uprawniona do wstąpienia na tron. Oznaczało to również, że sukcesja do tronu przejdzie na młodszego brata Carla - księcia Oscara. Jak wiadomo Louise zaproponowała mężowi rozwód, aby mógł ożenić się ponownie, spłodzić męskiego potomka i tym samym spadkobiercę korony, jednak Carl nie przystał na tę propozycję.

Powszechnie wiadomo, że książę miał także inne kochanki, ale Louisa jest opisywana jako cierpliwa i tolerancyjna wobec nich. Po zakończeniu relacji ze Sparre związał się Hanną Styrell. Relacje z nią utrzymywał od 1860 do 1869, a od 1869 do 1872 był związany z Wilhelmine Schröder. Wiadomo także, że Carl miał nieślubnego syna - Carla Johana Bolandera - urodzonego w 1854 roku. Przypuszcza się jednak, że miał więcej nieślubnych dzieci. Historycy wspominają również sytuację z przyjęcia urodzinowego Louisy w 1857 roku. Przyszły król postanowił wznieść toast za swoją "tajemniczą miłość" co wywołało niemały skandal w Pałacu Drottningholm i rozwścieczyło młodszego brata księcia, Oscara, ten jednak wraz z żoną wzniósł wspólnie toast, aby nie wywoływać większej konsternacji. Scena ta miała doprowadzić Louise do płaczu i ataku nerwowego.

wikipedia

Louisa okazała się być z natury nieśmiała, wycofana i zamknięta w sobie. Już w 1857 roku przejęła rolę królowej, kiedy to jej mąż został mianowany regentem. Przez dwa lata odbywała obowiązki reprezentacyjne swojej teściowej. Jednak uważa się, że nie odniosła znaczącego sukcesy społecznego. Jak zapisano w dworskiej kronice Fritza von Dardela: Bardziej sympatyczna i utalentowana kobieta całkowicie odtworzyłaby atmosferę w tym kręgu, a także wywarła dobry wpływ na księcia, który, z natury, łatwo dał się prowadzić przez tych, których lubił, zwłaszcza kobiety. Chociaż dobra, obowiązkowa księżna nie ma w sobie nic więcej, ma wiele dobrych cech. Jest dobrą gospodynią domową, ale myśli tylko o swoim mężu, o sobie i najbliższych. Nie ma też na niego dobrego wpływu, chociaż jej dobry charakter daje jej prawo do posiadania go. Ze względu na wrodzoną nieśmiałość brakuje jej odwagi, by wtrącać się w jego sprawy, a jej jedynym pragnieniem jest zdobyć jego miłość. Jednym słowem; wydaje się, że nie jest wystarczająco dojrzała, by wykonać swoje wielkie zadanie

W lutym 1856 roku Carl został mianowany namiestnikiem Norwegii i spędził tam półtora roku.  Wówczas wykazał duże zainteresowanie malarstwem i rysunkiem, co ciekawe finalnie również zaczął angażować się w politykę. Nawiązał także silną przyjaźń z królem Danii, Frederikiem VII, co doprowadziło nie tylko do zacieśnienia więzów między krajami, ale także ślubu jego córki Lovisy z wnukiem Frederika VII. 8 lipca 1859 roku Carl został królem Szwecji i Norwegii po śmierci swojego ojca. Koronacja pary królewskiej odbyła się w Szwecji 3 maja 1860 roku i w Norwegii 5 sierpnia tego samego roku. Louisa stała się tym samym pierwszą królową Szwecji i Norwegii koronowaną w obu krajach. Jako, że jej poprzedniczki (ze względu na swoje katolickie wyznanie) nie mogły być koronowane w Norwegii. W przeciwieństwie do swoich poprzedniczek Louisa nie wykazała zainteresowania polityką. Zamiast tego zaangażowała się w działalność filantropijną i założyła szereg organizacji charytatywnych zarówno w Szwecji jak i Norwegii. Zdecydowanie wolała działalność charytatywną od pełnienia formalnych funkcji dworskich. Z kronik wynika nawet, że często zdarzało jej się symulować chorobę, aby nie brać w nich udziału. W rzeczywistości nie była jednak okazem zdrowia, choć jej choroby przypisywano stresowi spowodowanemu zachowaniem jej męża. Często zdarzało jej się tracić przytomność i przynajmniej raz miała napad padaczki (jeden razy zostało to udokumentowanie w kronikach).
kungahuset.se
kungahuset


Carl XV z całą pewnością nie był dobrym mężem, jednak jest uznawany za jednego z najlepszych królów Szwecji. Za jego panowania wprowadzono chociażby prawo komunalne, kościelne i karne, czy wspominane wcześniej prawo większości dla niezamężnych kobiet. Pod koniec 1870 roku Louisa wyjechała do Holandii, aby czuwać przy łóżku umierającej matki. Po powrocie do Szwecji okazało się, że Carl XV podupadł na zdrowiu i to Louisa pomogła mu wrócić do lepszej kondycji. Niestety ciężki okres czasu bardzo osłabił królową, która zachorowała na zapalenie płuc i zmarła 30 marca 1871 roku na Zamku Królewskim w Sztokholmie. Pomimo nie najlepszych relacji z żoną uważa się, że Carl XV był zrozpaczony śmiercią Louisy. Zmarł na gruźlicę półtora roku późnień, 18 września  1872 roku.



Ponieważ nie miał syna, który przejąłby po nim koronę sukcesja przeszła na jego młodszego brata, panującego jako Oscar II. Chociaż nie pozostawił po sobie następy, jego potomkowie zasiadali na tronach Belgii, Danii, Luksemburga, Norwegii i Grecji. Na kilka tygodni przed śmiercią córka Carla, Lovisa urodziła drugiego syna, nadając mu imię Carl na cześć swojego ojca. W 1905 roku wnuk Carla XV wstąpił na tron Norwegii, przyjmując imię Haakon VII. Obecnie panujący król Harald V jest prawnukiem Carla XV zarówno ze strony swojego ojca jak i ma również szwedzkie korzenie ze strony matki - szwedzkiej księżniczki Marthy, córki Oscara II.

Źródło: Dardel, Fritz von, Minnen, Stockholm 1912 , kungahuset.se, wikipedia, resources.huygens.knaw.nl

18 komentarzy

  1. "Mimo to małżonkom udało się spłodzić dwójkę dzieci" słowo "spłodzić" jest bardzo demoralizujące młodzież, która moze czytać tego bloga.
    Mimo to lubię tu zaglądać :)
    Pozdrawiam i miłego dnia dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "spłodzić" jest demoralizujące!!!??? You made my day xD Powiedz, że żartujesz...
      Demoralizujące to są słowa na k, ch czy s, a nie wyrazy subtelnie określające czynności będące dawniej tabu.

      Usuń
    2. Dla mnie moja wiara jest wazna, autorka bloga pisze o wspolzyciu i mi sie to nie podoba

      Usuń
    3. To nie kwestia wiary, a zwykłego zdrowego rozsądku. Twojej teorii, jakoby słowo "spłodzić" było demoralizujące, nie potwierdzi żaden z językoznawców. W dawnych czasach używali go nawet oficjele kościelni (i to w konserwatywnych czasach). Nie ma więc absolutnie żadnego powodu, dla którego Marlena miałaby tego słowa nie używać.

      Poa tym jesteś na blogu o monarchii, a podstawą jej istnienia od zawsze było właśnie "spłodzenie" potomka (dawniej szczególnie płci męskiej). Skoro więc czytasz biografię królowej żyjącej w czasach, gdy spłodzenie i urodzenie syna uważano za praktycznie jedyny sens istnienia kobiety, musisz się liczyć z pojawieniem się takiego wątku.

      Jeśli natomiast "ci się to nie podoba", to oszczędź sobie cierpienia i po prostu nie czytaj rzeczy, których nie lubisz. W przeciwnym razie co chwilę miałyby miejsce sytuacje, gdzie wegetarianin na blogu kulinarnym ma pretensje, że akurat podają przepis na kotlety a zwiedzający w galerii sztuki robiłby aferę, że posągi greckie nie są zakryte tylko nagie ;) Człowiek by się tylko ośmieszył.

      Usuń
  2. Jak ja tęskniłam za tymi postami. Idealnie na ten czas, kiedy siedzimy w domach.

    Bardzo dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń
  3. A już myślałam, że nie będziesz kontynuować serii "Biografie". Cieszę się, że się pomyliłam, bo kocham takie posty! Uwielbiam dowiadywać się więcej o zapomnianych członkach rodzin królewskich - ich życie jest często ciekawsze niż osób z pierwszych stron gazet. Na marginesie - co to za czcionka, która jest na blogu? Jest i elegancka, i ma polskie znaki, co nie zdarza się często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo dziękuję! Właśnie wydawało mi się, że to coś z rodziny Garamonda, ale jednak ten font był ciut inny.

      Usuń
  4. Królowa Louise wyłania się z tej biografii jak prawie święta. Może nie była pięknością, ale wydaje się była ładna. Niestety choć charakter miała bez skazy nie był on dobry dla królowej, która musi zabiegać o względy męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Louisa to jeden z tych przypadków, gdzie osoba niby nie jest brzydka: ma proporcjonalną twarz, brak widocznych skaz, a jednak jest ten fragment twarzy, który szpeci i powoduje, że później taka osoba ma problemy w życiu - jak Louisa w życiu małżeńskim. Co ciekawe jej jedyna córka też odziedziczyła tę specyficzną szczękę.

      Usuń
  5. Jak wygląda na szwedzkim dworze "procedura" dołączenia nowego członka rodziny? Chodzi mi tu o oficjalne komunikaty, wybór i czas podania imion, Te Deum, ogłaszanie dodatkowych informacji itd. W archiwalnych postach natykam się tylko na szczątkowe informacje podawane przy okazji narodzin poszczególnych dzieci, a jest może gdzieś post dokładnie opisujący w jednym miejscu cały ten proces?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie było nigdy postu zbiorowego na ten temat. Myślę, że to dobry pomysł na oddzielny post :) odpowiedź na komentarz tutaj byłaby zbyt długa, gdyż czasami z różnych względów wygląda to inaczej lub przedłuża się w czasie.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Jeśli kiedyś pojawiłby się na blogu taki post zbiorowy, ogromnie bym się ucieszyła. Cały proces - choć niestety pewnie w najbliższym czasie go w Swecji nie uświadczymy - wydaje się niezmiernie ciekawy, a wyjątkowe sytuacje mające miejsce przy okazji narodzin poszczególnych dzieci na pewno dodałyby smaczku.

      Usuń
  6. Zastanawiam się, co von Dardel miał na myśli, mówiąc "nie jest wystarczająco dojrzała, by wykonać swoje wielkie zadanie"? Że niby wielkim zadaniem było zdobycie miłości męża? Tylko że jak miała to zrobić w przypadku zwykłej niezgodności charakterów i braku uczucia z jego strony? Czy raczej tym wielkim zadaniem było porzucenie marzeń o zdobyciu miłości męża i poświęcenie się zwykłym obowiązkom królewskim? Pewnie wychodzę tu na głupią, ale chyba nie do końca rozumiem ten cytat :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że może mu chodzić o to, że za bardzo skupiła się na tym, aby mąż ją pokochał i życiu rodzinnym, a nie na "wielkim zadaniu" jakim ma być bycie królową.

      Takie kroniki ciężko jest zrozumieć, często są pisane dość w dość zawoalowany sposób i trzeba się w nie bardziej zagłębić żeby je zrozumieć. Wynika to oczywiście z faktu, że kroniki pisał za życia królowej i w jakiś sposób mogły one wpaść w jej ręce. Chociaż w tym fragmencie nie zachował się ostrożnie i wypowiedział się dość dobitnie.

      Język jakiego używano w tamtych czasach był "inny: - mam tutaj na myśli inne słownictwo, styl pisania i formułowania pewnych myśli. Przysparza to problemów nawet czytając teksty w oryginale nie mówiąc o tłumaczeniach, a tym bardziej samodzielnym tłumaczeniu na inny język. Tak samo jakby cofnąć się do co niektórych polskich kronik, czasami też ciężko je zinterpretować.

      Usuń
    2. To prawda. Bardzo ważny jest też kontekst. Niektóre zdania mogą wydawać nam się jednoznaczne, ale osoba autora lub okoliczności potrafią zmienić interpretację o 180 stopni.

      Usuń
  7. Czy opublikuje Pani post dotyczący dokumentu o królewskich klejnotach, który z tego co wiem ma zostać wyemitowany 2 kwietnia w szwedzkiej telewizji? Pytam, bo bardzo chciałbym go zobaczyć chociaż z angielskimi napisami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością pojawi się na blogu, postaram się również przetłumaczyć ciekawsze fragmenty. Całkiem możliwe, że na YouTube pojawi się w całości z angielskimi napisami (wówczas jest zawsze możliwość automatycznego tłumaczenia na polski, chociaż nie jest ono idealne daje możliwość zrozumienia w całości :))

      Usuń

Publikując komentarz zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych w nim zawartych, zgodnie z rozporządzeniem art. 6 ust. 1 lit. a RODO. Dane te są przetwarzane w celu publikacji komentarza.